Chłopi | inne lektury | kontakt | reklama | studia
streszczenieopracowaniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   
Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Chłopi

Obyczaje mieszkańców Lipiec

© - artykuł chroniony prawem autorskim autor: Karolina Marlęga

Gdy już wszystko było przygotowane, muzykanci i drużbowie prowadzili weselników do domu panny młodej, tworząc w ten sposób niezwykle barwne widowisko. W powieści to muzykanci i sześciu drużbów (najprzystojniejszych wiejskich chłopaków: „A wszystko chłopaki młode, dorodne, kiej sosny śmigłe, w pasie cienkie, w barach rozrosłe, taneczniki zapamiętałe , pyskacze harde, zabijaki sielne, z drogi nieustępliwe - same rodowe, gospodarskie syny”) środkiem drogi, śpiewając i krzycząc wesoło, a przy tym przytupując skocznie, chodziło od domu do domu i zapraszało gości na przyjęcie: „(…) gdzie im wynosili gorzałki, gdzie zapraszali do wnętrza, gdzie zaś śpiewaniem odpowiedzieli - a wszędy wychodzili przystrojeni ludzie, przystawali do nich i szli dalej społem, i już wszyscy w jeden głos śpiewali pod oknami druhen”.

Następnie ci sami rozśpiewani ludzie szli po pana młodego, by poprowadzić go do domu narzeczonej: „Rzęsisto zagrali na ganku, a Boryna w ten mig wyszedł, drzwi na rozcież wywarł, witał się a do środka zapraszał, ale wójt z Szymonem ujęli go pod boki i już prosto do Jagny powiedli, bo czas było do kościoła”. Wszyscy śpiewali, a wieś się przyglądała i podziwiała.

Kolejnym obrzędem związanym ze ślubem było uroczyste błogosławieństwo rodziców (tu młoda para otrzymała je od Dominikowej) przy użyciu świętego obrazu i święconej wody. Przyszła mężatka w takiej chwili rzewnie płakała, żegnając się i przepraszając wszystkich zebranych za wyrządzone krzywdy. Po uzyskaniu akceptacji rodziców weselny orszak prowadził zaproszonych gości i parę młodą do kościoła na ceremonię, ustawiając wszystkich w szeregu, na czele którego znajdowali się muzykanci.

Reymont poświęcił tej chwili obszerny fragment powieści: „A potem Jagnę wiedli drużbowie - szła bujno, uśmiechnięta przez łzy, co jej jeszcze u rzęs wisiały, weselna niby ten kierz kwietny i kiej słońce ciągnąca wszystkich oczy; włosy miała zaplecione nad czołem, w nich koronę wysoką, ze złotych szychów, z pawich oczek i gałązek rozmarynu, a od niej na plecy spływały długie wstążki we wszystkich kolorach i leciały za nią, i furkotały kieby ta tęcza; spódnica biała rzęsisto zebrana w pasie, gorset z błękitnego jak niebo aksamitu wyszyty srebrem, koszula o bufiastych rękawach, a pod szyją bujne krezy obdziergane modrą nicią, a na szyi całe sznury korali i bursztynów aż do pół piersi opadały. Za nią druhny prowadziły Macieja. Jako ten dąb rozrosły w boru po śmigłej sośnie, tak on następował po Jagusi, w biedrach się ino kołysał, a po bokach drogi rozglądał, bo mu się zdało, że Antka w ciżbie uwidział. A za nimi dopiero szła Dominikowa ze swatami, kowalowie, Józia, młynarzowie, organiścina i co przedniejsi. Na ostatek zaś całą drogą waliła wieś cała”.


Po ślubie organista grał na organach, żegnając podziwiany przez całą wieś weselny orszak. Gdy młoda para wróciła do domu, czekało ją uroczyste powitanie: „Dominikowa rychlej pobiegła, a gdy nadciągnęli - już ona państwa młodych na progu witała obrazem i tym świętym chlebem i solą, a potem nuż się ze wszystkimi z nowa witać, a obłapiać i do izby zapraszać”. Na najważniejszym miejscu przy stole usiedli państwo młodzi, a obok goście „pierwsi po uważaniu” (po majątku, starszeństwie, aż do druhen i dzieci). Drużbowie Boryny wraz z muzykantami zabawiali gości. Organista głośno odmówił modlitwę, po której goście jedli, pili i gawędzili, a kucharki donosiły jedzenie, pilnując, by na stole niczego nie zabrakło. Gdy zjedzono pierwsze dania i wypito trochę alkoholu, z izby uprzątnięto stoły, robiąc miejsce na tańce i zabawy.

Goście zaczęli pierwszy taniec poświęcony Jagusi. Z sieni dochodziła skoczna muzyka tak, by po przestąpieniu progu każdy chwytał partnera i „puszczał się posuwistym krokiem "chodzonego" - a już tam, niby ten wąż farbami migotliwy, toczyły się dokoła izby pary, gięły się, okrążały, zawracały z powagą, przytupywały godnie, kołysały się przystojnie i szły, płynęły, wiły się, a para za parą, głowa przy głowie - niby ten rozkołysany zagon dostałego żyta, gęsto przekwiecony bławatem a makami... - a na przedzie w pierwszą parę Jagusia z Boryną!”. Wszyscy bawili się wesoło, i młodsi, i starsi. Zabawie nie było końca: „I tańcowali! ...Owe krakowiaki, drygliwe, baraszkujące, ucinaną, brzękliwą nutą i skokliwymi przyśpiewkami sadzone, jako te pasy nabijane, a pełne śmiechów i swawoli; pełne weselnej gędźby i bujnej, mocnej, zuchowatej młodości i wraz pełne figlów uciesznych, przegonów i waru krwi młodej kochania pragnącej. Hej! (...)”. Tak oto chłopski naród bawił się na najbogatszym weselu.

strona:    1    2    3    4    5    6    7  

Baza studiów
Kim chcesz zostać?

Zobacz inne artykuły:

StreszczeniaOpracowanie
„Chłopi” – streszczenie szczegółowe
„Chłopi” – streszczenie w pigułce
Geneza „Chłopów”
Życiorys Stanisława Władysława Reymonta
Kalendarium twórczości Reymonta
Czas i miejsce akcji „Chłopów”
Narracja „Chłopów”
Kompozycja „Chłopów”
Problematyka „Chłopów”
Język „Chłopów”
„Chłopi” – młodopolska powieść czy epopeja?
„Chłopi” jako epopeja
Obyczaje mieszkańców Lipiec
Interpretacja tytułu „Chłopi”
Konwencje literackie w „Chłopach”
Motywy literackie w „Chłopach”
„Chłopi” na dużym ekranie
Najważniejsze cytaty z „Chłopów”
Bibliografia




Bohaterowie
Maciej Boryna – szczegółowa charakterystyka
Antek – szczegółowa charakterystyka
Jagna – szczegółowa charakterystyka
Hanka – szczegółowa charakterystyka
Charakterystyka pozostałych bohaterów „Chłopów”
Jagustynka - charakterystyka postaci
Kuba Socha - charakterystyka postaci





Tagi:
• Cechy epopei na przykładzie Chłopów Reymonta • Cechy epopei w Chłopach • Impresjoniz w Chłopach • Naturalizm w Chłopach • Reymont biografia